czwartek, 24 marca 2016

Domowy peeling kawowy


Hej! Przede wszystkim chciałam przeprosić za tak długą przerwę ale niestety czas nie jest dla mnie łaskawy a dobaa ma tylko 24 godziny więc stanowczo za mało na ogarnięcie wszystkiego. Żeby jeszcze wszystko pokomplikować za chwilę są święta więc zakupy, sprzątanie blablabla, aż zbiera mnie na wymioty. Nie lubię świąt. No dobra może nie nie lubię ale mnie denerwują. Tyle wokół nich zamieszania a radości tyle, ile w każdym innym dniu. Może moje nastawienie bierze się z tego, że razem z mamą lubimy swoje towarzystwo, lubimy spędzać ze sobą czas a do tego święta nie są nam potrzebne. To moje usprawiedliwienie ale do rzecz:. dziś mam dla Was super prosty sposób na domowy peeling kawowy, który wyniesie Cię mniej niż 10zł.

Po co nam w ogóle peeling kawowy?
W skrócie ujędrnia on naszą skórą, usuwa martwy naskórek, pomaga w walce z cellulitem, pobudza krążenie. Fajnie, wszystko co najlepsze więc czemu peeling kawowy a nie pierwszy z brzegu,który stoi na półce w drogerii. Kawowe peelingi mają to do siebie, że zawierają w sobie kofeinę (w tych domowych jest to główny składnik przy których reszta jest mało istotna), która występuje w kawie. Jest składnikiem roślinnym, który pozytywnie wpływa na funkcjonowanie naszej skóry. Działa rewitalizująco i regenerująco. Ponadto kofeina pobudza mikrokrążenie, dotlenia komórki w naszym organizmie i pomaga w procesie spalania tkanki tłuszczowej. Same plusy ale należy pamiętać, że peeling kawowy, jeśli faktycznie zawiera w sobie kofeinę a nie jakieś pseudo coś, może powodować pobudzenie, ponieważ ma ona zdolność przenikania do naszego krwiobiegu. Tak więc jeśli przez resztę wieczoru nie chcemy chodzić jak mały robocik z nitro w tyłku radzę nie robić go bezpośrednio przed snem, zwłaszcza osobom które kawy nie piją oraz nie mają w zwyczaju raczyć swojego organizmu energetykami ;)

Co będzie nam potrzebne do zrobienia peelingu?
-najtańsza kawa tzw. siara, nierozpuszczalna (taka za ok.2-3zł)
-żel pod prysznic Ziaja, kakaowy ( może być Wasz ulubiony, ja akurat preferuje ten do peelingu)
-cynamon
-łyżeczka i jakiś pojemnik w którym będziemy trzymać nasz peeling





Co robimy?
3 czubate łyżeczki kawy zalewamy wrzątkiem i czekamy aż wystygnie. Jest to ok 20 minut, czyli w moim wypadku tyle ile nalewa się woda do wanny. Po tym czasie przelewamy kawę przez sitko do zlewu a pozostałe w sitku fusy przekładamy do pojemniczka. Dodajemy łyżeczkę cynamonu i "na oko" żel pod prysznic. Ile to jest według mnie? Tyle, żeby peeling nie był za bardzo płynny. Wszystko mieszamy i gotowe! Peeling za mniej niż 10zł w mniej niż 5 minut (nie licząc czekania aż wystygnie kawa). Jeżeli ktoś wie, że ma reakcje alergiczną po kontakcie cynamonu z skórą pomija ten składnik – nie jest on niezbędny ale na pewno jego obecność lepiej wpłynie na efekty i je przyspieszy:) (jest on znany ze swoich właściwości rozgrzewających)
Podane proporcje są do jednorazowego użytku i nie radzę robić go więcej tak "na zapas" bo każdy peeling wykonuje się raz w tygodniu (chyba, że ma się zalecenia aby robić to częściej) i przez taki długi czas peeling może się zrobić nieciekawy, czytaj pleśń lub inne "fajne" rzeczy.
Po każdym peelingu polecam zastosować nawilżające balsamy lub te bogate w witaminy i składniki odżywcze, ponieważ nasza skóra po peelingu wchłonie wszystkie substancje z łatwością i odwdzięczy nam się pięknym wyglądem :)

Dajcie znać czy podoba Wam się mój sposób na domowy peeling kawowy, czy może macie jakiś swój autorski z fajnymi dodatkami albo jakiś w wersji minimalistycznej ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz