poniedziałek, 28 marca 2016

Where Ya At


Nareszcie ciepło! Nadszedł dzień, na który czekałam już od początku stycznia. Zimno, wiecznie mokry nos, to nie moje klimaty. Fajnie jak jest chłodno,nie musisz marszczyć czoła bo słońce cię oślepia ale nie oszukujmy się : Witamina D jest niezastąpiona. Dzisiejszy dzień zdecydowanie pozytywnie na mnie wpłynął bo ostatnio zalatywało u mnie depresją. Na szczęście wyszłam się z tego obronną ręką (tak się to pisze?). 

Na zdjęcia poszłam – uwaga, uwaga- z moją kochaną mamą. Tak, permanentny brak czasu moich znajomych zmusił mnie do wyjścia z Beatką, która perfekcyjnie zna się na robieniu zdjęć nieruchomościom. Ja a nieruchomości w sumie wychodzi na to samo x) A tak poważnie, uważam, że zdjęcia naprawdę wyszły super. Nagadałam się i napociłam przy tym ale było warto. Mało tego doszłam do zaskakującego wniosku, że bardziej krępuję się gdy za aparatem stoi mama niż ktoś obcy. Podobno krytykę najbliższych znosi się najgorzej a jak słyszałam : "masz krzywe nogi, stań inaczej bo wyglądasz jak połamana, zaraz powiesz, że to ja źle robię zdjęcia", śmiałam się jak debil, bo rzeczywiście bym tak powiedziała i czułam mega skrępowanie. Zwłaszcza, że zdjęcia na bloga różnią się od zdjęć, które chowamy do albumu, a ja mam tendencję do robienia głupich min i wymyślnych poz. Nie lubię się ustawiać i pozować bo nie jestem modelką. Czasy pretendowania do kariery Kate Moss minęły.
Teraz może trochę o stylizacji bo znowu rozpisałam się na temat moich wewnętrznych przeżyć a nie o to mi chodziło. Bluza od świeżutkiej marki R.I.P ( Rot In Pieces), która prezentuje minimalizm i nawiązanie do mrocznych aspektów ludzkiej natury. Jak dla mnie sztosik. Jedynym minusem było to, że nie było rozmiaru S, który na mnie by leżał elegancko więc wzięłam L, który nie czarujmy się wisi na mnie ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło bo na moim chłopaku leży to, że tak powiem zajebiście, a ja po prostu lubię nosić workowate ubrania :D Legginsy Adidas, które kupiłam na Zalando. Wszystko fajnie ale moim zdaniem są niewymiarowe : na nogach opięte a od ud po biodra jakieś takie luźne. Skórzana kurteczka kupiona szmat czasu temu z Zarze, do dzisiaj wygląda fenomenalnie, nie ściera się, nie blaknie, był to jeden z moich bardziej udanych zakupów. Czapka Chicago Bulls jak widać na zdjęciu delikatnie zmechacona bo też ma swoje lata ale pomimo rozciągania jej, milionowego prania dalej jest mistrzowska. Reebok'i chyba z footshop.pl ale nie jestem pewna na 100%  bo sklepów z tymi butami w promocyjnych cenach jest naprawdę na pęczki a ja je kupowałam już jakiś czas temu.












Mam nadzieję, że stylówka Wam się podoba, jeśli nie też fajnie :)
Wiem, że wspominałam o większej ilości postów ale taka już jestem. Jak jest za zimno to zakrywam się kołdrą i oglądam tysiące filmów i znajduje tysiące pretekstów byle tylko nie wyjść na zewnątrz. Mam nadzieję, że pogoda da mi szansę aby to zmienić i jeszcze Was zaskoczę ;)

1 komentarz: