poniedziałek, 10 października 2016

FIWE!


Siemanko!
Dawno mnie tu nie było za co strasznie przepraszam ale niestety początek roku akademickiego nikomu chyba nie sprzyja. Nagle trzeba się przestawić na poranne wstawanie koło 6 rano, trzeba słuchać wykładów na które niekoniecznie ma się ochotę o tak wczesnej porze, jesień pełną parą. Innymi słowy duży przeskok mentalny z letnich szaleństw na melancholijne, chłodne dni.

Od dwóch dni również żyję targami FIWE, na których miałam okazję być w zeszły weekend.  Energia jaka tam panowała była niesamowita. Tyle ludzi ze wspólną pasją, tyle uśmiechów i uścisków pomimo zmęczenia, tłoku i nieciekawej pogody na zewnątrz. Może jest to związane z moją nową pasją mianowicie sportem i siłownią ale było to jedno z najlepszych wydarzeń na jakich miałam okazję być w całym moim życiu. A poza tym spełniłam, w bardzo szybkim czasie, jedno z moich marzeń - spotkałam się z moimi idolami sportowymi, czyli Akopem i Sylwią Szostak. Poznanie tej dwójki dało mi mega kopa motywacyjnego. Widzieć ich na żywo, to jacy są i jak traktują innych było mocnym przeżyciem. Ten kto śledzi mnie na snapie ten wie i zapewne widział całą relację "na żywo". Coraz mniej spotykamy się z ludźmi, który osiągnęli naprawdę dużo w swojej dziedzinie a mimo wszystko zachowują swoje dawne ja, nie wywyższają się i nie chwalą na umór tym co osiągnęli. Po prostu są, motywują i wspierają na wszelkie możliwe sposoby.


Oprócz pojawienia się na targach FIWE, razem z Adrianem postanowiliśmy zobaczyć coś jeszcze z Warszawie skoro tak rzadko tu bywamy. Poszliśmy na taras widokowy w Pałacu Kultury. Sam widok wywarł na mnie spore wrażenie jednak największym efektem wow była dla mnie przejażdżka windą, która wjechała na 30 piętro w 20 sekund. Oczywiście przed wejściem do windy jest napis informujący, że jest mega szybka i w ogóle taka super ale jakoś nie chciało mi się w to wierzyć. Po wejściu można było zobaczyć jak szybko piętra zmieniają cyferki i można było to dość niemiło odczuć w uszach. Ciśnienie zmieniało się w zawrotnym tempie a ja należę do tych osób, które tego nie lubią.  Generalnie całość uznaję na plus i polecam każdemu kto chociaż przejazdem znajdzie się w Warszawie.


Na koniec wybraliśmy się Zachęty Narodowej Galerii Sztuki. Może i jestem dziwna ale jestem z tych osób, które uwielbiają muzea, teatry, opery i wszystko co w dzisiejszej dobie naszych czasów zanika, stąd też wypad jak najbardziej udany pomimo, że zaczął padać deszcz. Przepiękna galeria, wystawa naprawdę warta obejrzenia. Doszukałam się nawet krótkiego filmiku autorstwa Mister D czyli Doroty Masłowskiej, polskiej pisarki z której twórczością miałam już do czynienia i bardzo sobie ją cenię. Z resztą nie tylko ja bo sama Anja Rubik jest wierną fanką felietonistki :)







Naprawdę staram się aby posty pojawiały się jak najczęściej ale niestety pewnych rzeczy nie przeskoczę a jakby wszystkiego było mało pojawiły się pewne komplikacje w moim życiu. Pech się do mnie przyczepił i sprawił, że naprawdę mam teraz sporo na głowie tak więc proszę nie stawiajcie mnie pod krechą jeśli przez dłuższy czas nie pojawi się nic nowego :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz